Czy mają coś wspólnego: dobrze postawiony cel, drzemka i zdrowe życie? (Część 3)
Była już zupa z ciecierzycy, były przysiady między garnkami, więc pora na coś, co naprawdę pobudza motywację… sen.Tak, dobrze widzisz. Sen. Ten sam, który ciągle spychamy na dalszy plan, bo przecież serial jeszcze się nie skończył, a rano kawa załatwi sprawę. Otóż nie załatwi.
Naukowcy (i pewnie znowu jakieś biedne szczury) udowodnili, że brak snu działa na motywację jak dziura w oponie – niby jedziesz, ale jakoś tak wolniej i z ciągłym uczuciem, że zaraz coś pójdzie nie tak. Bo jak masz ambitnie gotować zdrowe zupy i robić przysiady, kiedy jedyne, o czym marzysz, to zatopić twarz w poduszce?
Tu na scenę wchodzi regeneracja – fundament motywacji, o którym zapominamy. To trochę jak z ładowaniem telefonu. Możesz mieć najlepszy model, najszybszy internet, ale jak bateria na czerwono, to nawet TikTok nie pomoże. Nasze ciało działa podobnie.
Jak więc się regenerować, żeby motywacja nie padła jak naleśnik na podłogę?
- Drzemki kontrolowane.
Nie, nie mówię o trzygodzinnej drzemce, po której budzisz się zdezorientowany i zastanawiasz, czy to już rano, czy jeszcze dziś. Mówię o krótkich, 15–20-minutowych drzemkach, które według naukowców działają jak espresso, tylko bez kofeinowej sraczki. Taki power nap pod kocykiem to najlepszy sposób, żeby z nową energią wrócić do planów podboju kuchni (i świata). - Sen jakościowy.
To nie ilość snu jest kluczowa, ale jego jakość. Zamiast przewijać telefon w łóżku, lepiej zrobić coś relaksującego. Książka, ciepła herbata, a może wizualizacja tej pysznej zupy z ciecierzycy? Brzmi jak plan. Poza tym, sen to nie luksus, to inwestycja. Taka, która się zwraca lepiej niż lokata w banku. - Świadome lenistwo.
Tak, dobrze czytasz. Czasem najlepszym sposobem na podkręcenie motywacji jest… nicnierobienie. Po prostu. Siedzenie, patrzenie w sufit i pozwolenie myślom płynąć. Psychologia mówi o tym jako o mind-wandering – czyli wędrowaniu myśli. To w takich momentach wpadają nam do głowy najlepsze pomysły. Może nawet taki na nową wersję zupy z ciecierzycy, kto wie?
Ale zaraz, zaraz. Odpoczynek to jedno, ale przecież wciąż jesteśmy w temacie motywacji. I tu dochodzimy do równowagi między działaniem a regeneracją. Bo co z tego, że będziesz mieć ambitne plany, skoro zaraz padniesz na twarz? To jak próba jazdy na rowerze z dziurawą oponą. Daleko nie zajedziesz.
Jak to wszystko połączyć?
- Wyznaczaj cele, ale dawaj sobie czas na odpoczynek.
- Wprowadź zasadę: Godzina działania, 10 minut przerwy. Nawet roboty mają tryb uśpienia!
- Nie wyrzucaj sobie, że nic nie robisz. Czasem „nic” to najważniejsze, co możesz dla siebie zrobić.
I teraz najlepsze – odpoczynek to też sposób na unikanie prokrastynacji. Bo kiedy jesteś zmęczony, Twój mózg szuka łatwych zadań. I wtedy zamiast gotować tę zdrową zupę, kończysz z paczką chipsów i pytaniem: „Jak tu się zmotywować?”
Podsumowując: chcesz być zmotywowany? Zacznij od porządnego snu i chwili oddechu. Motywacja to nie sprint, to maraton z przystankami na drzemkę.
A teraz wybaczcie, ale mój mózg właśnie podpowiada mi, że najlepszym kolejnym krokiem do zdrowego życia jest… 15 minut z poduszką. Oczywiście w ramach dbania o motywację!