Czy mają coś wspólnego: dobrze postawiony cel, fitness na dywanie i zdrowe życie? (Część 2)

Pamiętasz teorię celów i tę ambitną zupę z ciecierzycy? Świetnie. Ale co, jeśli powiem Ci, że zdrowe życie to nie tylko kulinarne akrobacje, ale też – o zgrozo – ruch? Tak, ruch. Ten sam, który powoduje, że Twoje dresy wreszcie czują się docenione, a mata do ćwiczeń przestaje służyć jako podkładka pod doniczkę.

Motywacja do ruchu działa trochę jak przepis na zdrową zupę. Najpierw w głowie pojawia się genialny pomysł: „Zacznę ćwiczyć!”. Potem następuje chwila refleksji: ale kiedy? jak? a co, jeśli pogubię się w tych wszystkich plankach i przysiadach? No właśnie. I tu wkracza teoria małych kroków, która mówi, żeby nie rzucać się od razu na głęboką wodę (bo możesz nie umieć pływać… albo po prostu nie mieć basenu). Zamiast od razu kupować karnet na siłownię i zamawiać zestaw hantli, spróbuj prostszego celu: 10 minut rozciągania przy ulubionej muzyce. Albo jeszcze lepiej – przy gotującej się zupie z ciecierzycy. Multitasking level master!

Psychologowie (i pewnie kilka zmęczonych szczurów z laboratoriów) twierdzą, że największym hamulcem naszych działań jest… perfekcjonizm. Tak, to ten głos w głowie, który mówi: „Jak już biegać, to maraton. Jak już ćwiczyć, to sześciopak w trzy tygodnie.” A przecież wystarczy ruszyć się z kanapy! Nawet jeśli pierwszym treningiem będzie spacer do lodówki po marchewkę zamiast batonika – to już postęp!

No dobrze, ale co dalej? Jak utrzymać tę zapałkę motywacji, zanim zgaśnie przy pierwszym zakwasie? Tu wkracza kolejna teoria, równie praktyczna jak przyprawy do zupy: nagrody. Tak, nauka mówi jasno – jesteśmy jak dobrze wychowane psy Pawłowa. Daj nam smakołyk (oczywiście metaforyczny, chociaż czekolada też działa) za wykonanie zadania, a chętnie wrócimy po więcej. Więc jeśli po tygodniu codziennych skłonów i przysiadów fundujesz sobie wieczór z książką i maseczką na twarzy, to… działasz zgodnie z nauką!

Ale uwaga! Nagroda nie może niweczyć celu. Przykład? Nie obiecuj sobie pizzy XXL za każdą przebiegniętą rundkę wokół bloku. Wiesz, jak to się skończy. Lepiej postaw na nagrody wspierające Twój cel. Może nowa butelka na wodę, kolorowe legginsy albo – uwaga – warsztaty z gotowania zdrowych dań (tak, ta zupa z ciecierzycy ciągle tu jest).

I jeszcze jedno: wsparcie społeczne. To udowodnione (i nie tylko przez badania na szczurach), że jak masz obok siebie kogoś, kto też chce coś zmienić, to razem jest łatwiej. Może znajdziesz kompana do porannego rozciągania? A może Twój mąż dołączy do Ciebie na zdrowy obiad, o ile pochwalisz go za dobrze pokrojoną pietruszkę? W końcu pozytywna informacja zwrotna działa cuda!

Podsumowując: wyznacz sobie cel, zacznij od małych kroków, nagradzaj się z głową i znajdź kogoś, kto Cię w tym wesprze. A jeśli przy tym ugotujesz zdrową zupę i zrobisz kilka przysiadów, to jesteś na dobrej drodze do mistrzostwa!

A teraz wybaczcie, ale muszę sprawdzić, czy moja mata do ćwiczeń nie zarosła kurzem. Może nawet uda mi się zrobić kilka skłonów… do garnka z zupą.

Please follow and like us:
error
fb-share-icon
LinkedIn
LinkedIn
Share